13 maja 2018

ETUI OD FUNNYCASE

Jakiś czas temu listonosz przyniósł mi przesyłkę. Kolorowa koperta świadczyła o tym, co jest w środku. Po otwarciu paczki moim oczom ukazały się dwa etui od funnycase.pl Specjalnie zamówiłam białe i czarne, żeby mieć lepsze porównanie. Ja akurat wybrałam wzór z ważną datą, jednak każdy może stworzyć co innego w kreatorze. Na hasło aleksandra-rutana macie 15% zniżki a ja zapraszam do dalszej części posta!
Kontaktem ta firma może się pochwalić. Zawsze odpisują na maile bardzo szybko. Również wcześniej miałam okazję z nimi współpracować, było tak samo. Ja utrzymywałam kontakt z panią Agnieszką, którą serdecznie pozdrawiam.

Ja wybrałam najtańszą formę przesyłki, a mianowicie list polecony. Czekałam na nią ok.2-3 dni roboczych co daje bardzo dobry czas. Przesyłka była zapakowana w kopertę z folią bąbelkową, na której mieściło się logo firmy i jakieś rysunki. Dodatkowo w środku znalazłam kilka ulotek, a etui były zapakowane w pudełeczka.
Projektowanie etui to czysta przyjemność. Najpierw należy wybrać swój model telefonu, później kolor bazowy gumy ( do wyboru biały, czarny, przezroczysty, brokatowy, czerwony i wiele wiele innych). Następnie przechodzimy do kreatora, gdzie możemy dać upust swojej wyobraźni. Dla mniej kreatywnych firma ta przygotowała wiele ciekawych, gotowych wzorów z wielu kategorii. Na pewno każdy znajdzie coś dla siebie!
Wykonanie jak zawsze mi się podoba. Nadruk jest precyzyjnie zrobiony, nic się nie ściera. Czarne etui ma gorsze wykończenie w miejscach ładowania czy głośników, ponieważ nie jest tak ładnie wycięte jak białe. Możecie to zobaczyć wyżej na zdjęciach. Na to jestem w stanie przymknąć oko ;)
Cena waha się w granicach 30-40 zł w zależności od wybranego case'a. Moim zdaniem jest dość wysoka. Białe etui po miesiącu użytkowania brudzi się, guma się utlenia i wszystko ma brązowo-fioletowy kolor. W przypadku przezroczystego case'a nie dzieje się tak. Myślę, że z czarnym też nie będzie problemu, ale nadal uważam, że cena mogłaby być trochę niższa.

Podsumowanie: Uważam, że takie etui to bardzo dobry pomysł na prezent, ponieważ możemy zamieścić jakiś ciekawy cytat, zdjęcie, czy tak jak w moim przypadku- datę. Polecam zamawiać przezroczyste lub czarne case'y. Jak widać to już któryś post na moim blogu o tej firmie, przez co można wywnioskować, że bardzo lubię ich produkty!
 A wy znacie funnycase? Mieliście coś od nich?

9 maja 2018

MASECZKI DO CERY TŁUSTEJ- TOP 5 TANICH MASEK

Hejka wszystkim! Jak wam minęła majówka? Mi świetnie. Byłam z chłopakiem na Słowacji, w Zakopanem i na Chochołowskich termach, gdzie obchodziliśmy naszą drugą rocznicę. Odwiedziłam również Rzeszów, byłam na powitaniu lata z RMF i dużo odpoczywałam. Niestety czas lenistwa dobiegł końca i trzeba wrócić do normalnego życia.

Dzisiaj przygotowałam wam moją Top 5. Jako, że niestety jestem posiadaczką cery tłustej a w dodatku wrażliwej, to bardzo ciężko znaleźć mi fajne kosmetyki do pielęgnacji, które mnie nie podrażnią i nie zapchają mojej buzi. Na zabieg oczyszczania jestem umówiona dopiero na 1 czerwca a do tej pory muszę się czymś sama ratować. Oprócz mycia, psikania tonikiem, kremów itd. 2-3 razy w tygodniu nakładam na twarz maskę, dzięki czemu mój trądzik nie daje się tak we znaki jak dawniej. Dzisiaj przygotowałam dla was moją listę ulubionych maseczek w przystępnej cenie. 

1. AA Maska Węglowa Oczyszczająca
Ta maska to dla mnie absolutny hit! Jednak polubiłam się z nią dopiero wtedy, gdy nauczyłam się jej używać. Najpierw dokładnie oczyszczam twarz i robię peeling, następnie robię krótką ''kąpiel'' parową mojej buzi i gdy pory są otwarte, nakładam maskę. Pozostawiam do wyschnięcia. Następnie zmywam z twarzy częściami i pozbywam się zaskórników. Myję dokładnie buzię i schładzam ją, by pory się zamknęły. Najlepiej schłodzić kostką lodu. Dzięki tej masce możemy zrobić sobie zabieg oczyszczania w domu praktycznie za darmo ;) Bardzo lubię w tej masce zapach i to, że nie zasycha chamsko jak niektóre. Konsystencja jest zbita. Kolor ciemny przez dodatek węgla. Cena takiej maski to w moim przypadku 3,30 zł/ 8 ml.
TANIA MASECZKA DO CERY TŁUSTEJ

2. Maska oczyszczająca z niebieską glinką Bania Agafii
W tej masce nie ukrywam, że najbardziej podoba mi się zapach i niebieskawy kolor, który uzyskany jest dzięki glince. Nie daje spektakularnego efektu oczyszczania, ale to co robi z buzią to przede wszystkim matowienie i uspokojenie cery. Bardzo nie lubię efektu ściągania, w tej masce nie jest on aż tak odczuwalny, ale nadal jest obecny. Maseczkę można pochwalić za cudowny design opakowania i ogromną wydajność. Używałam jej już ok. 5 razy a w opakowaniu nadal widnieje mnóstwo produktu. Cena również obłędna. Około 7 zł/100 ml.
maska z niebieską glinką

3. Maska nawilżająca Eveline Aqua Hybrid Ukojenie
Z nawilżających maseczek to mój faworyt. Maskę tą stosuję po oczyszczaniu, gdy cera jest podrażniona. Cudownie chłodzi, wręcz mrozi naszą twarz. Polecam spróbować wtedy, gdy jest się bardzo zmęczonym. Maska odżywia cerę, łagodzi i nawilża. Zapach delikatnie mentolowy, co daje nam dodatkowe uczucie odświeżenia. Wspaniale się rozprowadza, ma konsystencję kremu. Saszetka podzielona jest na dwie aplikacje. Ja robię tak, że po oczyszczaniu nakładam pół tubki a gdy tylko nawilżam buzię bez oczyszczania to 1/4. Cena to 3,50 zł/10 ml.
maseczka nawilżająca

4. Maska regeneracyjno- nawilżająca Marion Awokado
Maska ta polecana jest do cery suchej, odwodnionej. Nie lubię takiego kategoryzowania produktów, ponieważ cera tłusta również potrzebuje nawilżenia. Często to właśnie przez matujące kremy i niedostarczanie odpowiedniej ilości wody nasza skóra wytwarza więcej sebum, bo się broni. Konsystencja jest praktycznie taka sama jak w przypadku Eveline. Maski jest dość dużo i starcza na dwie solidne aplikacje. Ja stosuję ją jako krem na noc, przez co jedna maska u mnie to około 4-5 aplikacji. Rano skóra jest wypoczęta, odżywiona, nawilżona i gotowa na kolejny dzień. Cena to ok 1,60 zł/ 7,5 ml.
Maseczka Avocado Marion

5. Maska poprawiająca koloryt skóry i nawilżająca Marion Marchewka+ Kurkuma
Kolejna maska z tej serii, którą bardzo lubię. Na marginesie zaznaczę, że regularnie używam jeszcze ogórkowej, ale już się nie zmieściła w poście. Wracając do marchewki- ma żółtawy kolor, pachnie świetnie. Oprócz kosmetycznego zapachu uważam, że woń kurkumy jest wyczuwalna. Ta nie sprawdzi się na noc, ponieważ po dłuższym trzymaniu może nas wysypać. Ja używam jej wieczorem na około 10 minut. Nie należy z nią przesadzać. Po 15 minutach można ją zmyć lub zostawić jako krem, jak już mówiłam- lepiej zmyć. Maska pozostawia mięciutką buzię, daje fajne nawilżenie a po kilkukrotnym stosowaniu lekko rozjaśnia cerę. Wystarcza na ok 3 solidne aplikacje. Jej cena to 2,50 zł / 9g.
maseczka marion kurkuma marchewka

A wy znacie te maseczki? Czego używacie do swojej cery? ;)

6 maja 2018

Peelingi LOVE YOUR BODY: zadbaj o ciało na lato...

Zapewne każda z was lubi wieczorny relaks, zrobienie maseczki, pomalowanie paznokci, zadbanie o urodę. Często pielęgnujemy tylko naszą twarz, zapominając o nawilżaniu i dbaniu o ciało. Firma Love Your Body wychodzi temu naprzeciw ze swoimi peelingami! Dzisiaj zapoznam was z nimi i krótko o nich opowiem. Zapraszam!

Love Your Body posiada w swojej ofercie trzy zapachy peelingów kawowych: Soczysta Truskawka, Słodki Kokos i Aromatyczna Kawa. Jako, że podstawowy pachnie typowo kawą, a za zapachem kawy nie przepadam za bardzo, wybrałam peeling kokosowy oraz truskawkowy.
peeling do ciała
Przesyłka szła do mnie dwa dni, czyli bardzo krótko. Nie było żadnych problemów, paczkę przyniósł listonosz. Kontakt również był ok- wymieniliśmy w sumie tylko najważniejsze elementy współpracy i to wszystko ;)

Po otwarciu paczki moim oczom ukazały się dwa zamówione peelingi. Na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że design opakowania jest bardzo ładny, prosty, delikatny i dziewczęcy.
peeling do ciała
Cena jednego peelingu to 23,99 zł. Według mnie dość sporo. Myślę, że spokojnie mógłby kosztować 20 zł bez tego ogonka. Jednak warto zauważyć, że peelingi są w 100% naturalne. Dodatkowo wydajność jest ogromna. Swojego użyłam już 3 razy a została mi prawie całość.
peeling do ciała blog
Zapach peelingu to jednocześnie ogromny plus jak i minus produktu. Jeśli ktoś jest wielbicielem kawy to jak najbardziej. Ja jak już wyżej wspominałam, nie lubię jej aromatu. Na  jednym z blogów kiedyś przeczytałam, że zapach kawy jest prawie niewyczuwalny, jednak to totalna bzdura! Kawa tutaj dominuje i miesza się z olejkami. Dla innych mieszanka idealna. Dla mnie wybuchowa.
Jak truskawkę jestem w stanie jeszcze znieść, tak kokos mi po prostu śmierdzi. Gdy wysypałam trochę peelingu na zakrętkę po jakimś kosmetyku i zostawiłam w pokoju to zapach rozniósł się na cały dom. Jednak to, że mi się nie podoba, nie znaczy, że jest brzydki. Mojej koleżance np bardzo przypadł do gustu. Ja robię tak, że w dzień, kiedy mam go użyć, wysypuję trochę produktu i go wietrzę, żeby nie pachniał aż tak bardzo przy użyciu.
Peeling do ciała blog
Opakowanie produktu jak już wcześniej wspominałam wygląda przepięknie. Jest naturalne, ekologiczne. Warto jednak uważać przy kąpieli, by go nie zachlapać, bo się zniszczy. Najlepiej przesypać część peelingu zaraz przed użyciem, by później nie musieć dotykać peelingu mokrymi rękami. 
Użycie produktu to bardzo prosta sprawa. Zwilżamy ciało wodą, nakładamy peeling i masujemy. Zostawiamy na chwilę i spłukujemy. Nasza skóra jest po nim delikatna i miękka w dotyku- pod tym podpisuję się w 100%. Nie bójcie się, gdy z waszej wody zrobi się kawa. Peeling nie brudzi wanny trwale, no chyba, że zostawilibyśmy wodę na kilka dni. Wystarczy spłukać i po sprawie. Peeling u mnie sprawdził się świetnie do twarzy, choć jest gruboziarnisty. Nie podrażnił mi skóry jak robi to większość tego typu produktów i to raczej w tym kierunku będę go stosować.
Konsystencja jest sucha- myślę, że większość z was jest w stanie sobie wyobrazić konsystencję mielonej kawy wraz z solą, kakao i olejkami. Łatwo się rozprowadza. Nie mam co do tego zarzuceń.
Podsumowanie: U mnie peelingi sprawdziły się bardzo fajnie, jestem jak najbardziej na tak. Spełniają swoją rolę, złuszczają martwy naskórek i zostawiają miękką skórę. Nie podrażniły mnie. Są przygotowane z naturalnych składników, co podkreślone jest naturalnym opakowaniem. Największym minusem dla mnie jest zapach. Myślę jednak, że jestem w stanie się do niego przyzwyczaić, bo peeling naprawdę daje radę. Kiedy mi się skończą dokupię kolejny, bo jak już mówiłam nie podrażnia mnie i jest naprawdę ok. ;)
A wy znacie te peelingi? Co o nich sądzicie? ;)

3 maja 2018

Jak szybko poprawić oceny? 9 skutecznych porad!

Do końca roku został praktycznie miesiąc.. Coraz więcej z nas zastanawia się jak polepszyć swoją średnią. W gimnazjum do pracy budziłam się zawsze w maju i zawsze z tego wychodziłam ze średnią powyżej 4,7 więc postanowiłam napisać tego posta. Ważne jest to, na jaki poziom chcecie się podciągnąć. Jeśli chodzi o dopy- nie powinno być z tym problemu, jednak piątki... Ostrzegam, że możecie  nie mieć ani chwili wolnego czasu. Zapraszam do moich wskazówek!

1. Porozmawiaj z nauczycielem
Kiedy spytasz nauczyciela, co możesz zrobić, by poprawić ocenę, dużo zyskasz w jego oczach. Na pewno rozjaśni Ci Twoją drogę, powie co masz zrobić. Gdy dodatkowo zauważy, że się przyłożyłeś i jego rady nie poszły na marne, będzie lepiej na Ciebie patrzył. Bo pamiętaj- ciężka praca popłaca! A gdy dodatkowo jest zauważona przez kogoś ważnego, zyskasz podwójnie ;)

2. Zaplanuj i zapisz
Tak na wszelki wypadek, by nie zapomnieć o żadnym sprawdzianie ani kartkówce. Zapisz sobie wszystkie potencjalne możliwości, kiedy możesz być pytany i chociaż przeczytaj przed lekcją materiał, który omawialiście. Na pewno to rozjaśni Twój umysł i nie będziesz zaskoczony. Dodatkowo możesz sobie rozpisać podzielony materiał do nauki, wtedy będzie Ci łatwiej to wszystko ogarnąć.

3. Uważaj na lekcjach
Wiem, że to trudne, gdy za oknem świeci słońce i ćwierkają ptaki. Uwierzcie, że jeszcze trudniejsze, gdy masz szkołę w centrum miasta! Maj i czerwiec to najgorsze miesiące do przetrwania, bo wtedy najbardziej nie chce się uczyć. Jednak musicie pomyśleć, że skupienie wam dużo da i zamiast dodatkowych godzin ślęczenia w domu przed książkami, będziecie mogli wyjść. Pamiętajcie, że robicie to dla siebie, by poprawić oceny!

4. Popraw zaległe sprawdziany
Gdy będziesz mieć chwilę wolnego, warto pomyśleć nad sprawdzianami, które kiedyś tam nie poszły Ci najlepiej. Warto się na nie nauczyć i podejść do nauczyciela teraz a nie na sam koniec roku, gdy będzie zajęty innymi uczniami. Wtedy też będzie natłok nauki, więc nie odkładaj w nieskończoność.

5. Ucz się regularnie
Nawet, gdy będziesz musieć zrezygnować z kilku weekendów. Niestety, nie chciało się wcześniej, to teraz trzeba nadrobić ;) Do końca roku z każdego przedmiotu będzie chociaż ze dwa sprawdziany, a dwie dobre oceny mogą zdziałać cuda!

6. Zgłoś się do odpowiedzi
Znowu zapunktujesz u nauczyciela! Zwykle odpowiedź nie jest trudna i nawiązuje do ostatniego tematu (teoretycznie trzech lekcji, ale jeśli się rozgadasz to nauczyciel przepyta cię z jednej, maksymalnie dwóch). Ocena za odpowiedź jest punktowana tak samo jak kartkówka, która być może Ci nie poszła. Dodatkowo jeśli zgłosisz się sam, nauczyciel prawdopodobnie trochę Ci ją podniesie. 

7. Zrób projekt
Na referat lub prezentację poświęcisz około dwóch godzin. Przeczytaj ją dodatkowo 2 razy i pokaż w klasie to, co przygotowałeś. Zawsze wpadnie Ci jakaś 4 lub 5 a to może znacznie pomóc. Taka ocena jest też dużo łatwiejsza niż odpowiedź, czy kartkówka.

8. Weź udział w konkursie
Jeśli wszystko zmierza ku dobrej drodze i startujesz do walki o naprawdę dobrą ocenę (4,5) to warto spytać nauczyciela, czy nie ma aktualnie jakiegoś konkursu. Czasem konkurs to napisanie eseju, wypracowania lub narysowanie czegoś a za reprezentowanie szkoły i klasy zyskujesz dodatkową ocenę.

9. Poproś o pomoc
Jeśli widzisz, że jesteś w naprawdę złej sytuacji, postaraj się znaleźć źródło problemu. Porozmawiaj z rodzicami, poproś o korepetytora, porozmawiaj z nauczycielem. Na pewno Ci pomogą. Może będziesz musieć się przyłożyć i poświęcić swój wolny czas, ale zawsze lepsze to niż sierpniowe poprawki. Pamiętaj- UDA CI SIĘ!
A wy macie jakieś inne pomysły dotyczące poprawy średniej? Pochwalcie się w komentarzu!
*Zdjęcia pochodzą z Google*

18 kwietnia 2018

ZATRZYMAJ CZAS W FOTOKSIĄŻCE Z SAAL-DIGITAL

Najpierw były albumy, później dyskietki, płyty, pendrive, chmurki.. Obecnie mamy wiele sposobów na przetrzymywanie zdjęć i powracanie do nich. Według mnie najlepszy jest tradycyjny sposób, czyli album. Możemy go w każdej chwili wyciągnąć i oglądnąć, nie musimy przeszukiwać wielu plików. Wspomnienia szybko wracają a ze wspólnego oglądania starych zdjęć można mieć naprawdę frajdę. Płytki również są bardziej podatne na zniszczenia, nie wiadomo, czy w przyszłości będą one w ogóle obsługiwane przez komputery. Album zawsze można otworzyć i zawsze będzie ''obsługiwalny'' ;)
Sklep Saal Digital umożliwił mi zatrzymanie czasu na papierze w postaci fotoksiążki. Chciałabym z góry podkreślić, że na zdjęciach raczej starałam się uchwycić cytaty niż prywatne zdjęcia. Mam nadzieję, że zrozumiecie.  Zapraszam na krótką recenzję.
Sklep Saal-digital w swojej ofercie posiada wiele ciekawych rozwiązań. Możemy zamówić fotoksiążki, kartki, kalendarze, plakaty, fotoobrazy, fotozeszyty. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Aby zaprojektować swoje zamówienie, musimy pobrać aplikację do tego, której obsługa jest bardzo prosta.
Po wybraniu wymiarów i ilości stron mojej fotoksiążki, pojawił mi się cennik. Moja kosztowała 164 zł. Przyznam, że cena jest dość wysoka i niektórych może zniechęcać. To chyba jedyny minus, ale w końcu książka ma wymiary 19x19 cm i posiada aż 30 stron!
Przesyłka dotarła do mnie dość szybko, bo zaledwie w kilka dni, a nie szła z Polski. Firma Saal Digital wysyła swoje produkty kurierem. Za przesyłkę musimy zapłacić 20 zł. Po otrzymaniu paczki zauważyłam, że była ona całkiem dobrze zabezpieczona.
Książka jest solidna, dopracowana. Wszystko jest zgodne z tym, co zaprojektowałam. Nie mamy żadnego logo firmy a jedynie mały kod kreskowy z tyłu, który może zostać usunięty za drobną opłatą. Możemy wybrać również materiał okładki, rodzaj papieru a także dokupić eleganckie opakowanie. Okładka jak i strony są solidne i grube. Prezentują się elegancko i z klasą. Uważam, że taka książka byłaby dobrym pomysłem na prezent weselny lub dla dziadków, bo która babcia nie lubi oglądać rodzinnych zdjęć? ;)
Mnie zależało na tym, by moja książka była estetyczna i przejrzysta. Dzięki gotowym układom zdjęć, szablonom i pięknym czcionkom było to bardzo łatwe do osiągnięcia. Chciałam zamieścić wspomnienia z chłopakiem, z rodziną, ze znajomymi oraz kilka fotek z gimnazjum. Na pewno będzie mi przypominać o wielu momentach w życiu.
Ja z otrzymanej fotoksiążki jestem niesamowicie zadowolona. Zdobi mi półkę, a w chwilach, gdy będę chciała, będę do niej wracać i wspominać. Myślę, że to fajny pomysł na prezent lub na album tematyczny, np. z wakacji lub urodzin.
A wy spotkaliście się z taką formą albumu? A może konkretnie z tą firmą? Co myślicie o tego typu produktach?

15 kwietnia 2018

MY NO1- PRZEDSTAWIENIE LAKIERÓW HYBRYDOWYCH

Witam! Przepraszam za brak posta w środę, ale nie miałam czasu na bloga. Myślę, że na majówce nadrobię na spokojnie braki w postach, ponieważ moja majówka będzie trwać 12 dni (przez matury).
Dzisiaj przychodzę do was z przedstawieniem wcześniej nieznanej mi marki lakierów hybrydowych, a mianowicie My No1. Sklep ma w swoim asortymencie lakiery hybrydowe, zestawy, lampy, pyłki a nawet wzorki do paznokci, czyli gotowe zestawy do wykonania różnych zdobień. Ja w swojej paczce do testowania otrzymałam 5 kolorów hybryd, 3 pyłki, bazę, top i promocyjną słodkość. Dzisiaj przedstawię wam moje spostrzeżenia oprócz trwałości i stylizacji, bo o te informację uzupełnię post w późniejszym terminie, a aktualnie na paznokciach testuję coś innego. W postach przedstawiających hybrydy zawsze będę oceniać tymi samymi kryteriami. Moja zawartość paczki wyglądała tak:
Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłam uwagę to czas dostawy! Paczkę wysłano mi dzień po podaniu adresu a dwa dni po była już u mnie w domu. Kurier przywiózł mi bardzo dobrze zabezpieczoną przesyłkę. Po otwarciu oklejonej paczki ukazało się pudełeczko a w środku dodatkowo ustabilizowana zawartość. Kontakt z firmą ograniczył się do kilku mailów, jednak nie było potrzeby większej korespondencji. 
Opakowanie produktu bardzo mi się podoba. Wszystko zamknięte w szklanej buteleczce o pojemności 6 ml. Na górze mamy naklejkę z nazwą koloru, co ułatwia nam sprawę podczas robienia manicure. Z przodu logo firmy i podpis, co to za produkt.

Cena lakierów po przecenie jest stosunkowo bardzo niska, bo można je kupić nawet za 12,90 zł! Jednak standardowa cena to 19,90 zł za 6 ml, co dla mnie jest już dość dużą ceną odpowiadającą jakości, jednak nie jest źle. 
Baza jest dość płynna, co umożliwi nałożenie cienkiej warstwy, pachnie znośnie, nie powiedziałabym, że śmierdzi. Mi raczej posłuży jako top na wzorniki, ponieważ nie mogę nakładać na swojej paznokcie innej bazy niż moja zaufana. Wydaje się być jednak całkiem ok.
 
Top no wipe już testowałam. Na moich paznokciach się dość dobrze trzyma, jednak po pokryciu paznokcia robi się dużo bąbelków, co może być dość uciążliwe, ale da się to ogarnąć. Bardzo ważne jest to, że top ładnie błyszczy i nie zmienia kolorów hybryd, które pokrywa! Niestety zapach topu jest tak okropny, że muszę malować nim przy otwartym oknie. Myślę, że to wada, która nie jest znacząca, ale warto ją podkreślić.
Zdecydowanie coś, czego kolekcję chciałabym powiększać to kolory! Wybrałabym jednak te z zakładki ''kryjące''. Kolory mają różne krycie. 023 Głęboki Fiolet, który trzeba nakładać na kolor bazowy (np. biały, kremowy). Na wzorniku widnieją trzy warstwy i nadal mamy prześwity. Jestem z niego najmniej zadowolona. 603 Neonowy Żółty oraz 604 Neonowy Pomarańcz przypominają neony innych firm. Należy je nakładać na biały kolor. 2-3 warstwy zapewniają pełne krycie. Ten pomarańcz dla mnie jest hitem! Kolejny 001 Delikatna Biel. Pełne krycie po 2-3 warstwach. I ostatni, mój ulubiony, czyli 229 Brokatowa Wiśnia. Ja jestem totalnie zakochana! Ma świetne krycie i cudowny kolor!
Pędzelek jest bardzo precyzyjny, myślę, że każdy będzie potrafił się nim obsługiwać. Lakiery są bardzo rzadkie, przez co zaburza się krycie. Myślę, że gdyby firma nad tym popracowała, to jakość bardzo by się zmieniła na dużo lepszą!
W zamówieniu otrzymałam również trzy pyłki. Są to trzy kolory płatków aluminiowych. Dla mnie to totalny hit! Nakładamy je na warstwę dyspersyjną. Ich cena to 7,99 zł. Myślę, że bardzo korzystna!
Na koniec dla zainteresowanych wrzucam skład produktów:
Mieliście styczność z tą firmą? Przetestowalibyście? A może już testowaliście? Jak się wam sprawdziły?